Cena marzeń

Marzenia. Każdy je ma. Czasem duże, czasem malutkie. Jedne łatwe do spełnienia, inne wręcz przeciwnie.

Ja też mam marzenia. A właściwie dwa. Jedno bardziej prozaiczne – schudnąć, a drugie moje marzenie jest bardziej prywatne. I zależne od pierwszego.

Schudnąć. Przejść na dietę, ćwiczyć. Przecież to takie proste. Każdy ci to powie. Owszem są osoby, którym dieta i ćwiczenia wystarcza, żeby mieć super rezultaty. Niestety są też takie osoby jak ja. Osoby, które mimo katowania się ćwiczeniami, dzień w dzień i dietą nie chudną. Czasem nawet tyją. Taką osobą jestem ja.

Moje marzenia kosztują mnie bardzo dużo. Dużo wysiłku, dużo zaparcie i dużo optymizmu. Tego ostatniego ostatnio mi brakuje. Wkładam w chudniecie tyle wysiłku ile mogę. A z każdym tygodniem optymizm maleje, a waga wręcz przeciwnie. Albo stoi, albo idzie w górę.

A koszty typowo materialne?

Zawsze kochałam pływać. Mam basen praktycznie pod nosem. Niestety trzeba wykupić karnet. Z góry na 4 miesiące. A na to mnie nie stać. Łatwiej by było, płacić za każde wejście. Może drożej, ale łatwiej. Także to marzenie na razie trzeba odłożyć. Nie spełni się. A na pewno pomogłoby spełnić marzenie o schudnięciu. A jeśli nie to chociaż humor by poprawiło.

Sama dieta dużo kosztuje. Wbrew pozorom, wydaje więcej pieniędzy na jedzenie niż wydawałam kiedyś. Bez diety.

Teraz kiedy te pieniądze są potrzebne na spełnienie marzenia prywatnego, zastanawiam się, czy warto wydawać te pieniądze na dietę, która nic nie daje? No ale schudniecie niestety wiąże się z marzeniem prywatnym i ma na spełnienie tego marzenia duży wpływ.

W poniedziałek odebrałam telefon. Z kliniki. Udało się ustalić wizytę na 1 września. Jestem w skowronkach, bo na wizyty w tej klinice czeka się od 6 do 12 miesięcy. Ja czekałam tylko 4. Przypadek beznadziejny zapewne. Skowronki zdechły jak przyszedł list. Multum badan do zrobienia, ale najbardziej powalała cena. 300 euro. Za wizytę w klinice. Czar prysł, zadowolenie poszło w kąt. Skończyły się marzenia, zaczęła twarda kalkulacja. Po kilku rozmowach z Panem Chłopem stwierdziliśmy, że jedziemy. Tyle czekaliśmy więc jakoś wysupłamy tę kasę. Damy radę. Jak nie my to kto?

Tylko jest jedno pytanie. Czy nam pomogą? Czy nie powiedzą, że najpierw muszę schudnąć? Czy pieniądze, które przeznaczę na wizytę, przepadną, a mogłam przecież wydać je na schudnięcie?

Zamknięte koło marzeń. Żeby spełnić prywatne muszę schudnąć. Żeby schudnąć muszę iść po pomoc.

Wszystko na tym świecie sprowadza się do tego ile co kosztuje i czy nas na to stać. Możecie się ze mną nie zgodzić, ale niestety tak jest. I nie mówię tutaj tylko o pieniądzach. Ale także naszych emocjach, poświęceniu. O każdym oddechu, każdej kropli potu na czole. O każdej odmówionej sobie przyjemności.

Czasem pogoń za marzeniami doprowadza nas na skraj przepaści. Przepaści zwanej depresją. Czasem trzeba przystopować, odpuścić. Tylko jak to zrobić, kiedy jedno, najważniejsze marzenie, jest zależne od drugiego?

Każde marzenie ma cenę. Niektóre niestety są nie do spełnienia…

Zdjęcie stąd —> link

Reklamy

2 thoughts on “Cena marzeń

  1. nie wiem czy się sama nie zaplątujesz tym myśleniem o schudnięciu, przecież możesz realizować cele taka jaka jestes 😉 może sama wewnętrznie zakładasz na siebie blokadę? a co chudnięcia może pomogę w ten sposób jeśli nic nie działa sprawdź poziom hormonów tarczycy, one często są powodem. i trzymam kciuki 😉 głowa do góry i do przodu!

    Lubię to

    • Mieszkam za granicą i nie łatwo tutaj zbadać hormony od tak :). Miałam badane niedawno w szpitalu, mam za wysoką prolaktynę i TSH 4.95 a norma jest do 4.99 więc niby w normie 😛 Śmieszne to.
      Co do spełnienia marzenia prywatnego to niestety waga mi strasznie w tym przeszkadza. Przynajmniej tak mi mówił ginekolog. Dlatego też wysyłają mnie do kliniki. Za wysoka prolaktyna, otyłość i brak owulacji. A marzenie jest. Mam nadzieję że chociaż oni mi pomogą. A zgubienie kilku kg na pewno pomoże 🙂 A przynajmniej nie zaszkodzi.
      Pozdrawiam 🙂

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s